Owszem, przez magistralę SMBus kontroler KBC "czyta" informacje z baterii. Owszem, kontroler KBC wysyła do chargera BQ24780s informacje po tej samej magistrali, pośrednio konfigurując parametry ładowania baterii. Jednakże pozostała część Twojego postu to czysta fantazja. Przetwornice tak nie działają.
Obwód ładowania z MOSFETami B i C tworzy klasyczną przetwornicę step-down, z jedną, ale zasadniczą różnicą - BQ24780s potrafi automatycznie (bez zmiany wartości elementów) regulować napięcie wyjściowe w dość szerokim zakresie (od 1,024V do 19.2V) i precyzyjnie (rozdzielczość 16mV przy 1136 krokach).
Każda przetwornica step-down oparta jest o impulsowe sterowanie MOSFETem "B", który działa tu jako główny przełącznik (on-off). Jeśli tranzystor jest włączony, to przez cewkę płynie prąd z głównej linii zasilania w kierunku obciążenia, powodując powolne nasycanie się rdzenia magnetycznego. W tych warunkach napięcie na pinie 1 cewki (od strony sterownika) ma potencjał wyższy, niż na pinie 2 (od strony obciążenia). Gdy wyłączymy tranzystor "B", to cewka ulega zjawisku samoindukcji, odwracając polaryzację napięcia na swoich wyprowadzeniach (czyli na pinie 2 mamy teraz wyższy potencjał, niż na pinie 1). W tych warunkach prąd nadal jednak płynie w tym samym kierunku, czyli do obciążenia. I w tym momencie zaczyna działać tranzystor "C" - jest on zwierany do momentu, gdy cewka "rozładuje się" do pewnego poziomu. Jego zadaniem jest redukcja mocy strat przy oddawaniu energii przez cewkę do obciążenia. Gdy cewka się "rozładowuje" a napięcie wyjściowe spadnie choć odrobinę, to MOSFET "C" jest wyłączany a MOSFET "B" włączany co znów powoduje przepływ prądu przez cewkę z głównej linii zasilania. Cykl ten powtarza się w nieskończoność, tak długo, jak przetwornica jest zasilana i włączona sygnałem ENABLE. Tranzystory są sterowane zawsze naprzemiennie - gdy "B" jest włączony, to "C" jest wyłączony i na odwrót. Cykle przełączania MOSFETów są bardzo krótkie - jeden impuls sterujący trwa zaledwie od 300-1250ns (zależnie od częstotliwości pracy przetwornicy), zaś w jednej sekundzie występuje od 400 tysięcy do nawet 2 milionów cykli. Zadaniem sterownika jest takie dobranie czasu trwania impulsu sterującego, aby nie doszło do pełnego nasycenia rdzenia cewki - gdyby do tego doszło, to cewka natychmiast straciłaby możliwość samoindukcji i stałaby się zwykłym, miedzianym drutem. Przebieg na bramkach obu MOSFETów jest zatem przebiegiem impulsowym, a tranzystory są otwierane na bardzo precyzyjnie obliczony czas, przy czym pomiędzy wyłączeniem jednego tranzystora a włączeniem drugiego występuje bardzo niewielka zwłoka (rzędu kilku nanosekund) aby nie doszło do sytuacji, że oba MOSFETy przewodzą prąd w tym samym czasie.
Z powodu impulsowego charakteru napięć na bramkach MOSFETów, nie ma większego sensu w mierzeniu na nich napięć multimetrem. Ponadto, bramki MOSFETów są bardzo czułe, więc przykładanie do nich sondy z długim kablem może zakłócić pracę MOSFETa, a skrajnym przypadku nawet otworzyć go w czasie, gdy jest wysterowany (włączony) drugi MOSFET, co może prowadzić do uszkodzenia obu tranzystorów przez zwarcie w głównej linii zasilania 19V.